Z realizacji

Z węgla na pompę ciepła: dom z 1978 roku pod Szamotułami po pierwszej zimie

Kostka z 1978 roku, 140 m², stary kocioł węglowy i dotacja z Czystego Powietrza. Brygadzista opowiada, jak wyglądała wymiana i ile prądu pompa ciepła zużyła przez pierwszą zimę.

Dom typu kostka z lat 70. w trakcie modernizacji, z nową elewacją

Nazywam się Jakub Kaczmarek i prowadzę jedną z brygad montujących pompy ciepła. Większość naszych zleceń z ostatnich lat to nie nowe domy, tylko kostki z lat 70. i 80., w których od zawsze stał kocioł na węgiel. Ten dom pod Szamotułami jest dla nich dość typowy, więc opiszę go dokładniej. Imiona gospodarzy podaję za ich zgodą, nazwiska i dokładny adres zostawiamy dla siebie.

Dom i punkt wyjścia

Pan Andrzej i Pani Beata mieszkają w kostce z 1978 roku. Dwie kondygnacje, około 140 m² ogrzewanej powierzchni plus nieogrzewana piwnica, w której stał kocioł węglowy z lat 90. Kilka lat temu wymienili okna i ocieplili ściany 12 cm styropianu. Strop pod nieużytkowym poddaszem został w starym stanie, z cienką warstwą wełny.

Kocioł spalał według gospodarzy 5-6 ton węgla na sezon. Pan Andrzej schodził do piwnicy dwa razy dziennie, a w mrozy trzy. Grzejniki to stare żeliwne i kilka stalowych, dobranych pod wodę 70-80°C.

Audyt i dotacja

Zaczęło się od audytu energetycznego, który w programie Czyste Powietrze jest obowiązkowy. Audytor policzył zapotrzebowanie domu na ciepło na około 9,5 kW przy temperaturze zewnętrznej -16°C i zalecił, poza wymianą źródła ciepła, docieplenie stropu. Gospodarze zakwalifikowali się do poziomu podwyższonego, czyli do 70% kosztów kwalifikowanych. Wniosek przygotowała z nimi nasza Katarzyna Lis, która pilnowała też, żeby wybrana pompa ciepła była na liście ZUM.

Dotacja pokryła dużą część kosztu pompy, zasobnika, grzejników i robocizny. Resztę gospodarze zapłacili z oszczędności. Tę część mogą rozliczyć w uldze termomodernizacyjnej, ale tylko tę, której nie sfinansowała dotacja.

Co wybraliśmy i dlaczego

Paweł Nowicki z działu projektowego dobrał pompę ciepła powietrze-woda typu monoblok 12 kW z czynnikiem R290 oraz zasobnik ciepłej wody 200 l. Przy zapotrzebowaniu 9,5 kW 12 kW może wyglądać na zapas, ale moc nominalną podaje się dla łagodnych warunków. Przy -15°C i zasilaniu 45°C ta jednostka oddaje mniej, a my chcieliśmy, żeby w mrozy grzała bez ciągłego dokładania grzałką.

Monoblok wybraliśmy, bo cały obieg chłodniczy jest zamknięty fabrycznie w jednostce zewnętrznej. Do domu wchodzą tylko rury z wodą, a to w starym budynku upraszcza sprawę.

Najważniejsza decyzja dotyczyła grzejników. Pompa ciepła pracuje tym taniej, im niższa temperatura zasilania. Przeliczyliśmy każde pomieszczenie i wyszło, że w pięciu z nich, w salonie, kuchni, łazience i dwóch pokojach od północy, stare grzejniki przy 45°C nie dadzą rady. Wymieniliśmy je na większe stalowe grzejniki dobrane do niskiej temperatury. Pozostałe, w tym żeliwne w sypialniach, zostały.

Trzy dni montażu

Montaż zajął nam trzy dni robocze:

  1. Dzień pierwszy: demontaż kotła węglowego, przygotowanie fundamentu pod jednostkę zewnętrzną, przepust przez ścianę piwnicy.
  2. Dzień drugi: postawienie jednostki zewnętrznej, zasobnika, układu hydraulicznego w piwnicy, wymiana pięciu grzejników.
  3. Dzień trzeci: podłączenie elektryczne, napełnienie i odpowietrzenie instalacji, uruchomienie, ustawienie krzywej grzewczej i szkolenie gospodarzy z obsługi sterownika.

Co wyszło w trakcie

Bez niespodzianek się nie obeszło.

Rury w posadzce. Do kuchni i łazienki stare stalowe rury szły w wylewce. Przy próbie ciśnieniowej obieg do kuchni nie trzymał ciśnienia. Kucie podłogi nie wchodziło w grę, więc poprowadziliśmy nowe przewody pod stropem piwnicy i wyprowadziliśmy je przez strop przy ścianie. Doszło pół dnia pracy, które zmieściliśmy w trzecim dniu, kończąc później.

Komin. Kilka lat wcześniej gospodarze mieli wycenę wkładu kominowego pod nowy kocioł na węgiel. Przy pompie ciepła wkład w ogóle nie jest potrzebny, bo nie ma spalin. Ten wydatek odpadł.

Prąd. To był największy temat. Rozdzielnica w domu była stara, bez wyłączników różnicowoprądowych i bez miejsca na nowe obwody. Elektryk, z którym współpracujemy, wymienił ją przed naszym montażem. Gospodarze złożyli też w Enei wniosek o zwiększenie mocy przyłączeniowej, żeby pompa, grzałka zapasowa i kuchenka mogły pracować jednocześnie. Warto to zrobić z wyprzedzeniem, bo procedura trwa kilka tygodni.

Pierwsza zima

Pompę uruchomiliśmy w drugiej połowie października 2025. Przy -15°C, które zdarzyło się kilka razy w styczniu, temperatura zasilania wynosiła około 45°C i w domu było 21°C na parterze. Na piętrze wychodziło 19-20°C, głównie przez nieocieplony strop. Grzałka zapasowa włączyła się na kilka godzin w najzimniejsze noce.

Licznik energii na pompie pokazał od uruchomienia do końca kwietnia 2026 około 6 000 kWh, razem z ciepłą wodą. Przy założeniu ok. 1,1 zł/kWh, którego używamy w wyliczeniach, daje to około 6 600 zł. Rzeczywiste rachunki gospodarzy wyszły trochę inaczej: do końca 2025 roku obowiązywało mrożenie cen prądu, a od stycznia przeszli na taryfę G12, więc część zużycia rozliczyli taniej. To przybliżenie dla jednego domu i jednej zimy, nie gwarancja dla każdej kostki.

Dla porównania 5-6 ton węgla rocznie kosztowało ich podobne albo większe pieniądze, zależnie od ceny w danym sezonie. Na samym rachunku za ogrzewanie gospodarze nie zarobili więc fortuny. Zyskali coś innego.

Co mówią gospodarze

Pani Beata: "Pierwszy raz od dwudziestu lat nie musiałam myśleć, czy ktoś dołożył do pieca. W piwnicy zrobiło się czysto, urządziliśmy tam pralnię."

Pan Andrzej przyznaje, że pierwsze tygodnie spędził przy aplikacji, sprawdzając zużycie co kilka godzin. "Wystraszyłem się, jak przy pierwszym szronie z jednostki zaczęła lecieć para. Jakub wytłumaczył, że to odszranianie i tak ma być."

Co zrobilibyśmy inaczej

Gdyby kolejność zależała tylko od nas, najpierw docieplilibyśmy strop, a potem dobierali pompę. Gospodarze planują to w tym roku. Po dociepleniu na piętrze powinno być cieplej, a pompa będzie mogła pracować z jeszcze niższą temperaturą zasilania. Przy ich budżecie i terminach programu lepiej było jednak nie czekać kolejnego sezonu z węglem.

Blog

Czytaj także

Wszystkie wpisy